Gdy coś wisi w powietrzu, czyli co zrobić z uciążliwymi zapachami

Gdy coś wisi w powietrzu, czyli co zrobić z uciążliwymi zapachami

Z odczuwaniem zapachów jest jak z kamyczkiem w bucie. Jednym przeszkadza i nie są w stanie przejść z nim kilku metrów, inni z czasem przyzwyczajają się do niego. Bez wątpienia długotrwałe narażenie na zapachy, nawet te, które w pierwszej chwili określilibyśmy jako przyjemne, może wpływać na nas negatywnie. Wpływ ten ma wymiar nie tylko fizyczny, ale także – a może przede wszystkim – psychiczny. Jest to bez wątpienia kwestia bardzo indywidualna. Czy w związku z tym istnieją mechanizmy prawne pozwalające walczyć z tego typu oddziaływaniem?

 

Nieprzyjemny zapach, czyli co konkretnie?

Od razu należy wskazać, że na dzień dzisiejszy brak jest przepisów prawnych, które wprost odnosiły by się do tematyki uciążliwych zapachów. Nie oznacza to jednak, że nad nieprzyjemnym zapachem możemy przejść do porządku dziennego. Kluczową kwestią jest zawsze ustalenie, co jest przyczyną zanieczyszczeń zapachowych. O ile mamy do czynienia z fermą czy składowiskiem odpadów, ustalenie powyższego nie będzie większym problemem. Jednak w przypadku różnych gałęzi przemysłu, ustalenie przyczyny może być dość skomplikowane. Utrudnienia wynikają przede wszystkim z faktu, że emisja odorów bardzo często jest wynikiem reakcji chemicznych, jakie zachodzą dopiero po wyemitowaniu konkretnej substancji do powietrza. Substancji, która sama w sobie, nie powodowałaby uciążliwości. Brak zaś skonkretyzowanych kryteriów pozwalających jednoznacznie określić, co jest nadmiernie uciążliwe, rodzi liczne problemy praktyczne w zwalczaniu tych niedogodności. To, co można monitorować, to ilość wskazanych w przepisach substancji w powietrzu, które mogą stanowić przyczynę przykrego zapachu. Jeżeli jednak ich ilość mieści się w granicach prawnie dopuszczonych, to mimo uciążliwości zapachowych, teoretycznie brak jest podstaw do kwestionowania możliwości funkcjonowania danej inwestycji.

 

Zasada równowagi na ratunek

Choć brak jest regulacji stanowiących narzędzie do bezpośredniej walki z problemem, należy skorzystać z tego co mamy pod ręką. Nie jest to broń masowego rażenia, niemniej zawsze coś. Z pomocą przyjdą nam przede wszystkim naczelne zasady ochrony środowiska. Wbrew pozorom nie należy bagatelizować ich znaczenia. Może to być m. in. zasada prewencji, zgodnie z którą, ten, kto podejmuje działania mające wpływ na środowisko, musi stosować środki i metody, które mają na celu zapobieganie przewidywanemu ujemnemu oddziaływaniu podejmowanych działalności. Warto pamiętać także o zasadzie „zanieczyszczający płaci”, która właściwie mówi sama za siebie.

 

Ochrona powietrza elementem ochrony środowiska

Odpowiednie ich zastosowanie i odniesienie się do nich w odpowiednim momencie, może okazać się pomocną bronią pozwalająca na minimalizację lub eliminację uciążliwości. Analiza przepisów środowiskowych, a przede wszystkim celu jaki one realizują, pozwala przyjąć, że brak regulacji w danym obszarze nie może pozbawiać ochrony. Potwierdzeniem tego nich będzie fragment uzasadnienia decyzji  Samorządowego Kolegium Odwoławczego we Wrocławiu, który w mojej ocenie powinien stanowić punkt wyjścia przy analizie wpływu funkcjonowania każdej instalacji na środowisko: „Skoro ochrona środowiska ma zmierzać do zachowania równowagi pomiędzy oddziaływaniem człowieka i przyrody, nie budzi żadnych wątpliwości, że ochrona powietrza polega na przywracaniu tego elementu przyrodniczego do stanu właściwego.” Kolegium zauważyło także, że „[s]tan właściwy powietrza to (…) stan, w którym powietrze nie ma uciążliwego zapachu powodowanego działalnością prowadzoną przez człowieka. Tylko wówczas zostaje zachowana przecież wskazana równowaga. Zdaniem Kolegium, „(…) rażącym naruszeniem zasad ochrony środowiska byłoby założenie, że wprowadzanie do powietrza substancji zapachowych bez jakichkolwiek ograniczeń jest dopuszczalne tylko dlatego, że wciąż nie wprowadzono żadnych konkretnych parametrów dla tego typu oddziaływania na środowisko.”

Reasumując stanowisko Kolegiumz zasad ochrony środowiska wynika, że ochrona powietrza nie ogranicza się wyłącznie do nieprzekraczania dopuszczonych przez pracodawcę wartości, ale obejmuje wszelkie działania, które mają na celu doprowadzenie jego stanu do właściwego, a więc również zapobieganie – na najwcześniejszym etapie działalności – możliwemu ujemnemu (negatywnemu) oddziaływaniu podejmowanej działalności na stan powietrza. Kolegium podkreśliło również, że „[n]ie ulega wątpliwości, że działalność powodująca uciążliwość zapachową negatywnie oddziałuje na środowisko (jego element – powietrze). Narusza bowiem jego stan właściwy i obniża jakość. Nie można więc przyjąć założenia, że podmiot korzystający ze środowiska, wykorzystując zaniechanie prawodawcy co do ustalenia granic normatywnych w tym zakresie, może negatywnie oddziaływać na środowisko, pogarszając stan zapachowej jakości powietrza. Również i ten aspekt jakości powietrza podlega bowiem ochronie.”

 

Ochrona środowiska a zdrowie ludzi

Powyższe stanowisko wskazuje jednoznacznie, że podmioty narażone na uciążliwości zapachowe nie są pozbawione ochrony. I choć ten rodzaj emisji nie został w przepisach uregulowany wprost, a walka z nimi może okazać się żmudna i długotrwała, to jednak, mówiąc o oddziaływaniu na środowisko, nie można zapominać że w pojęciu tym mieści się również oddziaływanie na zdrowie ludzi.

 

 

 

Autorką artykułu jest Marta Banasiak, aplikant radcowski w GWW.